Deska elektryczna na komunię. Przetestowaliśmy 5 popularnych modeli

Jazda na deskorolce elektrycznej to ogromna frajda i potężna dawka adrenaliny. Na rynku dostępnych jest już całkiem dużo tego typu pojazdów. Przetestowaliśmy 5 najpopularniejszych i doradzamy na co warto zwrócić uwagę i co warto kupić.

Sezon komunijny już niebawem, więc na wybór idealnego prezentu zostało coraz mniej czasu. Przygotowaliśmy więc recenzję porównawczą w formie wideo, w której prezentujemy możliwości wszystkich 5 desek oraz opowiadamy o ich mocnych i słabych stronach.

W naszym teście wzięły udział zarówno produkty z niższej półki cenowej, jak i te najdroższe. Wszystkie pojazdy przetestowaliśmy bardzo dokładnie i mamy ciekawe wnioski. Przy okazji, zachęcamy do subskrypcji naszego kanału YouTube, na którym podobne testy pojawiają się w każdą niedzielę.

Manta MSB9020 — 999 zł

Na pierwszy ogień idzie deskorolka polskiej produkcji. Firma Manta stworzyła pojazd, który kosztuje 999 zł i oferuje przyzwoite parametry. Maksymalna prędkość na poziomie 24 km/h, bateria wystarczająca na kilkanaście kilometrów jazdy czy waga wynosząca około 7 kg to całkiem przyzwoite parametry. Najważniejsze jest jednak to, jak deska sprawdza się w praktyce.

Zacznijmy od osiągów. Deska oferuje dwa tryby prędkości — wolny dla początkujących oraz szybki. Niestety, słowo szybki nie do końca tu pasuje. Deska rzeczywiście rozpędza się do ponad 20 km/h, ale robi to bardzo długo. Przyspieszenie pojazdu nie zrobi na Was zbyt dużego wrażenia.

Jeżdżąc Mantą, bezpiecznie można docisnąć gaz do dechy, nie bojąc się o wywrotkę. Jest to więc sprzęt przeznaczony głównie dla początkujących osób, które nigdy nie miały doświadczenia z tego typu pojazdami. Osoby lubiące adrenalinę i szybką, ostrą jazdę — mogą być nieco zawiedzeni.

Niewątpliwie, ogromną zaletą deski jest jej ergonomia. Waży ona niewiele ponad 7 kg i — jako jedyna deska w naszym zestawieniu — posiada uchwyt. Niby drobiazg, ale jakże praktyczny! Inne deski trzeba nosić w zgiętych rękach, co szybko męczy mięśnie i psuje nieco satysfakcję z użytkowania sprzętu. Jest to kolejna rzecz, która kieruje ten produkt raczej do młodszych i początkujących osób. Manta, za sprawą swojej poręczności i wyglądu, jest również fajną propozycją dla dziewczyn.

Wadą deski jest to, że hamuje ona mało płynnie (zero-jedynkowo) i czasami traci łączność z pilotem. Poza tym — w cenie 999 zł nie znajdziemy prawdopodobnie lepszej propozycji.

Możliwości deski: 4/10
Stosunek Cena/Jakość: 8/10

Airwheel M3 — 2300 zł

Airwheel M3 to jedna z pierwszych desek elektrycznych, które były dostępne na naszym rynku. Od premiery, producent nie zaktualizował sprzętu ani razu, co objawia się topornością i kilkoma innymi wadami. Ta część recenzji ma Was przestrzec przed deską która niegdyś była na naszym rynku popularna. W obecnej jednak sytuacji — nie warto jej kupować

Zacznijmy od tego, że Airwheel M3 jeździ mało płynnie. Gdy wciśniemy gaz na pilocie, pojazd zareaguje dopiero po sekundzie. We wszystkich innych deskach, sterowanie odbywa się w czasie rzeczywistym. Tutaj natomiast, trzeba przyzwyczaić się do opóźnień. Hamowanie deską jest natomiast po prostu niebezpieczne. Tak samo jak w Mancie, nie mamy tutaj płynnej regulacji mocy hamowania — możemy albo nie hamować w ogóle, albo hamować na maksa. Niestety, w przypadku Airwheela, hamowanie polega na blokadzie kółka napędowego, co skutkuje mocnym szarpnięciem i utratą przyczepności.

Gdy jednak przyzwyczaimy się do sterowania, deska szybko nam się znudzi, gdyż jej osiągi są gorsze niż osiągi ponad 2 razy tańszej Manty. Parametry takie jak prędkość jazdy czy zasięg, odbiegają od tego co oferują nowsze deski. Airwheel M3 prezentuje się bardziej jak prototyp deskorolki elektrycznej niż finalny produkt seryjny. Nawet sam wygląd i przyklejony do pokładu kanciasty akumulator zdaje się to sugerować.

Kolejną wadą deski jest jej fatalna ergonomia. Mimo, że jest to najmniejsza deska z dzisiejszego zestawienia, waży ona zdecydowanie najwięcej. Pozostałe 4 pojazdy ważą około 7 kg (żadna nie przekracza 8 kg). M-trójka waży natomiast 11,55 kg, co producent na swojej oficjalnej stronie nazywa “lekką wagą”. W praktyce, przenoszenie Airwheela to mordęga.

Czy Airwheel M3 ma jakiekolwiek zalety? Owszem, jest bardziej zrywny od Manty (lepsze przyspieszenie) i można nim wjechać w drobny teren (większe kółka wyposażone w bieżnik). Gdy jeździłem M-trójką po raz pierwszy (1,5 roku temu) byłem z tej deski całkiem zadowolony. Rynek idzie jednak na przód w błyskawicznym tempie. W porównaniu do desek dostępnych na rynku w tym momencie, produkt Airwheela to pomyłka, która powinna jak najszybciej zniknąć z rynku. Aby mieć szansę w starciu z rywalami, produkt ten powinien kosztować maksymalnie 800 zł.

Możliwości deski: 2/10
Stosunek Cena/Jakość: 1/10

Koowheel Onyx — 2300 zł

Deska firmy Koowheel kosztuje dokładnie tyle samo co produkt Airwheela, jednak w przeciwieństwie do tego drugiego, była ona wielokrotnie odświeżana i aktualizowana. W rezultacie tego, model Onyx charakteryzuje się świetnym stosunkiem jakości do ceny i wieloma zaletami, których próżno szukać w innych, nawet dużo droższych deskach.

Chociażby osiągi. Deska rozpędza się do prędkości 40 km/h i ma wystarczającą moc zarówno do sprawnego poruszania się po mieście, jak i do jazdy strikte sportowej. Rozpędzając się do ponad 30 km/h czuje się potężny zastrzyk adrenaliny, tym bardziej że silniki deski (są 2) pracują praktycznie bezgłośnie i mamy wrażenie, że pcha nas jakaś magiczna siła.

W przeciwieństwie do dwóch powyższych desek, Koowheel Onyx oferuje całkowicie płynną jazdę. Możemy hamować zarówno bardzo delikatnie, jak i mocno — to samo tyczy się oczywiście przyspieszania.

Z naszych testów wynika, że na jednym ładowaniu można przejechać około 15 km, co jest naprawdę niezłym wynikiem. Dzięki napędowi na 2 koła, deska ma świetną przyczepność i reaguje na polecenia wydawane z pilota wzorowo. Kolejną zaletą są duże kółka, które przydają się przy pokonywaniu nierównych chodników.

Kowheel Onyx nie jest jednak pozbawiony wad. Podobnie, jak w przypadku Manty czy Airwheela, tak i tutaj pokład deski jest dosyć sztywny. Przekłada się to na przenoszenie drgań z podłoża, a w rezultacie — na niższy komfort przemieszczania się deską. Również zwrotność deski mogłaby być nieco lepsza.

Podsumowując, Koowheel Onyx to propozycja bezkonkurencyjna w tej kategorii cenowej. Deska się do prędkości jaką osiągają deski kosztujące 2–3 razy więcej. Płynne sterowanie i dobra jakość wykonania czynią ten produkt naprawdę łakomym kąskiem. Jeśli więc wahacie się między Mantą, a Koowheelem — warto dopłacić do tego drugiego — różnicę odczujecie pod praktycznie każdym względem.

Możliwości deski: 7/10
Stosunek Cena/Jakość: 10/10

Boosted Board 2 — około 6000 zł

Boosted Board to amerykańska marka, która zapoczątkowała modę na deskorolki elektryczne. Druga generacja najbardziej znanej deski elektrycznej świata oferuje silniki o łącznej mocy 2000 W, co przekłada się na prędkość maksymalną wynoszącą około 35 km/h. Jak pewnie zauważyliście, znacznie tańszy Koowheel może jechać jeszcze szybciej. Sekret tkwi jednak w przyspieszeniu. Boosted Board jeździ jak… rakieta. Najszybszy tryb jazdy zalecamy więc wyłącznie doświadczonym użytkownikom.

Co oprócz przyspieszenia odróżnia Boosteda od tańszych desek? Przede wszystkim, materiał z jakiego wykonany został pokład longboarda. Jest on bardzo elastyczny, co świetnie widać na przygotowanym przez nas wideo. Gdy zaczniemy na desce podskakiwać, poczujemy się jak na trampolinie. Do czego to się przydaje w praktyce? Głównie do amortyzacji jazdy. Niezależnie od tego, czy jedziemy po gładkim asfalcie, czy po płytach chodnikowych lub co gorsza — kostce brukowej, pokład Boosted Boarda wszystko wytłumi, czyniąc naszą jazdę bardzo komfortową i cichą.

Drugą cechą charakterystyczną deskorolek Boosted jest płynność z jaką przyspieszają i hamują. Boosted Board ma tak dużą moc, że gdybyśmy ruszając z miejsca dodali zbyt dużo gazu, zaliczylibyśmy spektakularny upadek w tył (deska wyrwałaby się nam z pod nóg). Na szczęście twórcy pojazdu zaprojektowali płytę główną deskorolki tak, aby ta ruszała z miejsca płynnie — niezależnie od tego czy traktujemy drążek gazu delikatnie czy też nie.

Kolejnym wyróżnikiem jest to, że aby zmienić kierunek jazdy na wsteczny, nie musimy robić nic. Jeśli po wyhamowaniu nadal będziecie trzymali hamulec, deska zacznie toczyć się w tył. Na każdej innej deskorolce po wyhamowaniu, wymagane jest ręczne zmienienie trybu jazdy na wsteczny. Tutaj wszystko dzieje się automatycznie.

Tak więc, o ile Koowheel osiąga taką samą prędkość co Boosted, o tyle komfort przemieszczania się oboma pojazdami to już zupełnia inna bajka. Inną kwestią jest sprawa, czy takie udogodnienia są warte kilka tysięcy złotych…? Moim zdaniem — nie. Tym bardziej, że zasięg podstawowej wersji Boosted Boarda to niecałe 10 km.

Możliwości deski: 9/10
Stosunek Cena/Jakość: 4/10

Evolve Bamboo GT — 6900 zł

Ostatnia deska w naszym zestawieniu jest… jeszcze droższa od Boosted Boarda. Pojazd australijskiej firmy Evolve ma jednak ku temu powody. W zestawie dostajemy bowiem nie tylko tradycyjne longboardowe kółka, ale również opony terenowe.

Deska dysponuje jeszcze większą mocą niż Boosted Board (3000 W), dzięki czemu żaden teren nie zrobi na niej większego wrażenia. W trakcie naszych testów jeździliśmy nią zarówno po trawiastych łąkach, jak i leśnych korzeniach. W każdych warunkach spisała się ona na medal!

Frajda z jazdy deskorolką elektryczną po mieście jest ogromna. Jednak frajda z jazdy taką deską po bezdrożach, jest jeszcze 10 razy większa. Terenowe możliwości deski nie wynikają wyłącznie z odpowiednich opon. Dużą rolę pełni tu również system amortyzacji. Producent zastosował podwójne tracki łączące deskę z kółkami. Pochłaniają one nierówności terenu niczym amortyzator w rowerze górskim.

Podwójne tracki wpływają również na zwrotność deski. O ile na innych deskorolkach z dzisiejszego testu można robić jedynie łagodne łuki, o tyle na Evolvie bez problemu można na szerszym chodniku zawrócić. Skrętność deski połączona z pompowanymi oponami powoduje, że jadąc tym pojazdem, czułem się trochę tak, jakbym surfował na fali lub zjeżdżał w śnieżnym puchu na snowboardzie. Było to unikalne doświadczenie, którego próżno oczekiwać nawet od Boosted Boarda kosztującego podobne pieniądze. Jedyna wada podwójnych tracków jest taka, że przy większych prędkościach deska jest mniej stabilna od konkurentów. Ale coś za coś.

Gdybym miał nieograniczony budżet, długo bym się nie zastanawiał co wybrać. Evolve GT to bardziej kusząca opcja niż nieco przereklamowany i za drogi Boosted Board. Tym bardziej, że na jednym ładowaniu przejeżdża on 20–30 km, co również jest rekordowym wynikiem.

Możliwości deski: 10/10
Stosunek Cena/Jakość: 6/10

Deskorolka elektryczna na komunię?

Rowery, potem quady, a teraz deskorolki elektryczne. Czy to dobry tok rozumowania? I tak, i nie. Deskorolka elektryczna to świetny gadżet, który zapewni każdemu całe mnóstwo frajdy i adrenaliny. Problem w tym, że wiele modeli osiąga bardzo dużą prędkość, która w połączeniu z młodym wiekiem dziecka i brakiem doświadczenia, może skończyć się nieciekawie.

Dlatego też, nie radzę kupować 8-latkowi deskorolek rozpędzających się do prędkości większych niż 25 km/h. Z naszego zestawienia, jedynym rozsądnym wyborem okaże się więc produkt Manty. Jest to niedroga deska, która dużo wybacza, jest łatwa w noszeniu i w miarę bezpieczna. Jeśli jednak zastanawiacie się nad deską dla trochę starszej osoby lub macie nieco większy budżet — koniecznie dołóżcie do Koowheela, gdyż jest on lepszy od Manty pod praktycznie każdym względem.

Zupełnie inaczej sprawa wygląda z deskorolkami z najwyższej półki. W tym przypadku za dodatkowe kilka tysięcy otrzymujemy wyłącznie drobne ulepszenia zwiększające głównie komfort jazdy.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Kershaw Cinder 1025X Stonewash: 3 centymetry, które robią różnicę. Test noża Koowheel Onyx - test i recenzja Sennheiser PXC 550 – test słuchawek z aktywnym tłumieniem hałasu Tin Audio T2 - trudno o drugie takie słuchawki w tej cenie [TEST] KM1908: balsam dla uszu, czyli lampowe brzmienie w rozsądnej cenie. Test miniwieży GoClever Cristal Air Advanced – skuteczny i tani oczyszczacz powietrza [test] Bezprzewodowy trackball Logitech MX Ergo. Doskonały sprzęt dla świadomych użytkowników Mionix Naos QG to mysz, która wie kiedy się denerwujesz [test] Federal 40 – polskie słuchawki wykonane ręcznie z łusek kalibru .40 S&W SanDisk Connect Wireless Stick – mobilny, bezprzewodowy magazyn danych Czas na rewolucję na ulicach miast. Rowery elektryczne zamiast samochodów. Test e-roweru Kawasaki Nespresso Expert&Milk. Trzy powody, dla których spodobał się nawet umiarkowanemu miłośnikowi kawy Test monocykla elektrycznego Airwheel X3. Będzie rewolucja w miastach? Wygląda jak MacBook, kosztuje 699 złotych. Co oferuje nowy laptop z Biedronki, Kiano SlimNote 14,1+? Tefal Quickchef - recenzja blendera Test myszy Dream Machines DM1 Pro S: przyczajony Omron, ukryty Pixart MSI Trident 3, czyli komputer dla graczy wielkości konsoli [test] Tak się teraz wyjeżdża pod namiot Asustor AS6302T: domowe centrum danych, czyli zróbmy sobie chmurę Testujemy elektryczny skuter. Zapłacisz tylko 1 zł za 100 kilometrów LG 34UC79G – ultrapanoramiczny monitor z funkcją, która pomaga wygrywać Surfboard vs Balance Scooter. Porównanie desek Kawasaki 55-calowy OLED 4K od LG. Test okiem gracza HyperX Pulsefire FPS: świetna mysz nie tylko dla graczy. Testowana na profesjonalistach!

Popularne w tym tygodniu:

LEAR Kaleido - cieszą oczy wyglądem, a uszy jakością dźwięku [TEST] Czy ultradźwięki odstraszają owady? Sprawdzamy najlepsze sposoby na komary [wideo]